Z historii ostródzkich wodociągów

Historia
Typography

Z badań archeologicznych, jak też z zachowanych XVII- wiecznych dokumentów gospodarczych wynika, że pod północnym skrzydłem zamku biegł loch. Według tradycji przekazu lokalnego, znanego w Ostródzie od XIX wieku, loch ten stanowił tajne przejście z zamku na Łazienne Przedmieście (niem. Badervorstadt), w okolice dzisiejszej szkoły nr 2. W rzeczywistości tunel ten był częścią systemu zaopatrzenia zamku w wodę z rzeki Drwęcy.

Niewiele wiadomo na temat źródeł wody pitnej w średniowiecznej Ostródzie. Niewątpliwie czerpano wodę z jeziora i rzeki, w mieście istniały jednak także studnie. W 1988 r., podczas budowy domu przy ul. Zamkowej 2 odsłonięte zostały pozostałości dwóch takich urządzeń. Zbudowane były z drewna w tak zwanej konstrukcji sumikowo- łątkowej, dolną część cembrowania stanowiły pale dębowe wbite w żwirowo-gliniaste dno. Studnie sąsiadowały ze sobą na odległość jednego metra, być może więc należały do dwóch różnych, stykających się parceli średniowiecznego miasta.

Niezależne zaopatrzenie w wodę posiadał zamek. Pierwotnie była to zapewne studnia drewniana, potem zaś, po zbudowaniu warowni murowanej w latach 70. XIV wieku, zmieniono także system zaopatrzenia w wodę. Na zamku istniały prawdopodobnie dwie studnie. Jedna z nich, odsłonięta w trakcie badań archeologicznych w 1969 r. – dziś częściowo wyeksponowana – znajdowała się na dziedzińcu przy skrzydle północnym. Druga studnia, odkryta w trakcie odgruzowywania, zlokalizowana była w piwnicy północnego skrzydła zamku.

Z badań archeologicznych, jak też z zachowanych XVII- wiecznych dokumentów gospodarczych wynika, że pod północnym skrzydłem zamku biegł loch. Według tradycji przekazu lokalnego, znanego w Ostródzie od XIX wieku, loch ten stanowił tajne przejście z zamku na Łazienne Przedmieście (niem. Badervorstadt), w okolice dzisiejszej szkoły nr 2. W rzeczywistości tunel ten był częścią systemu zaopatrzenia zamku w wodę z rzeki Drwęcy. Na terenie tzw. zazamcza (niem. Hinterburg), od strony północno-wschodniej budowli, w średniowieczu znajdował się młyn zamkowy. Woda rzeki, obracając koła młyńskie, bardzo dobrze natleniała się i w postaci oczyszczonego zdroju – nie zamarzającego nawet zimą – płynęła przez kamienny tunel wprost do studni zamkowej.

Pierwsze informacje pisane o studniach ostródzkich – z czerpakiem na żurawiu – pochodzą z przełomu XVI/XVII wieków. Były niestety prywatne, zatem nie każdy mieszkaniec miasta mógł z nich czerpać do woli. Pierwsze ubolewania nad brakiem wody pitnej w mieście znane są z 1693 r. Nie znaczy to wcale, że wcześniej było lepiej. Ostródzianie tradycyjnie czerpali niezbyt czystą wodę z jeziora. Ciągnąc przez Wodną Furtę w północno-zachodniej linii murów miejskich, a potem taszcząc ciężkie cebry, wspinali się po 18 drewnianych stopniach, śliskich od rozchlapanej wody.

Browary, które znajdowały się w mieście, korzystały z wód rzecznych: browar zamkowy z istniejącego do dziś ramienia północnego, mieszczańskie z nieistniejących już ramion południowych. Na to ostatnie wskazuje stara nazwa południowej części ul. Pułaskiego – Braugasse czyli Zaułek Browarny.

W 1730 r. miasto posiadało jedną studnię publiczną, która znajdowała się na rynku. Pięć lat potem wykopano kilka dalszych studzien, ale w 1738 r. zostały one zapieczętowane i mogli z nich korzystać tylko mieszkańcy z pełnią praw mieszczańskich. Sytuacja stawała się tragiczna, gdy zamykano bramy miejskie – ubodzy ostródzianie pozbawieni byli dostępu do wody. Istniało wprawdzie dojście do koryta południowego ramienia Drwęcy w rejonie Zaułka Browarnego, ale było ono tak strome, że pokonanie go w dzień graniczyło z nie lada wyczynem, a cóż dopiero po zmierzchu?

Kolejne trzy studnie wykopano w 1743 r., a dwie następne w 1766 r., efekty były jednak mizerne – woda w studniach wysychała. Jak zapisano w kronikach, w 1780 r. na rynku ostródzkim straszyły dwie cuchnące stęchlizną nieczynne studnie. Przez następne dwadzieścia lat sytuacja nie uległa zmianie – w 1803 r. ostródzianie żalili się, że w ich mieście nie ma żadnej czynnej studni. Wszyscy zaopatrywali się wtedy w wodę z Drwęcy i jeziora, czerpiąc ją w jedenastu różnych miejscach. Dzisiejsze zejścia do jeziora od ul. Mickiewicza to relikty dróżek wydeptanych przez mieszkańców Ostródy w tych ciężkich czasach. Mimo iż ścieżki do miejsc czerpania wody użytkowane były przez dziesiątki, niektóre z nich przez setki lat, nigdy nie były brukowane ani też moszczone drewnem. Ostródzianie dźwigali wątpliwej czystości wodę, ślizgając się po rozmiękłej glinie lub potykając o zamarznięte lub wysuszone słońcem koleiny.

W 1804 r. wykopano kolejne dwie studnie, ale podobnie jak te z 1730 r. – rychło zatęchły. Ich fatalny wpływ na stan sanitarny miasta przywoływany był jeszcze w dokumentach magistrackich w 1818 r.

Czasy złej wody skończyły się wkrótce po przywołanym wyżej 1818 r. Oczyszczona i pogłębiona studnia na Starym Rynku – w rejonie dzisiejszej Informacji Turystycznej – zaczęła dawać czystą wodę. Powstawały kolejne głębokie studnie, które coraz częściej od schyłku XIX wieku zaczęto zaopatrywać w pompy. W latach 1894-1898 wykopano studnię na Nowym Rynku – w 1907 r. powstała w jej miejscu Fontanna Trzech Cesarzy (dziś Pomnik Jedności Europejskiej). Studnie pojawiły się także na dzisiejszych ulicach Słowackiego, Gizewiusza, Mickiewicza i Stapińskiego. Woda z tych ujęć była smaczna i czysta, ale dla rozrastającego się miasta studnie nie stanowiły już wystarczającego rozwiązania.

Propozycję budowy wodociągów miejskich i kanalizacji jako pierwszy przedłożył radzie miejskiej burmistrz Albert Elwenspoek w październiku 1900 r. Zarząd miasta w dniu 17 października 1901 r. zatwierdził plan budowy. W czerwcu 1902 r. berlińska firma Dawid Grove przystąpiła do realizacji przedsięwzięcia, które miało kosztować 370 tysięcy marek.

Maszynownię zbudowano niedaleko gazowni miejskiej, na skraju Przedmieścia Pauzeńskiego (niem. Pausen) przy obecnej ul. Gizewiusza – budynki te do dzisiaj służą ostródzkim wodociągom. Wieżę ciśnień wzniesiono przy ówczesnej Hohensteinerstrasse czyli dzisiejszej ul. Drwęckiej. Żelazny zbiornik mieścił 400m³ wody i mógł zaspokoić potrzeby 26 tysięcy ludzi.

Uroczystego otwarcia wodociągów ostródzkich dokonano 10 lutego 1903 r., prawie 106 lat temu. Do 1 kwietnia 1904 r. położono w mieście 13 km 455 m bieżących rur wodociągowych i zamontowano 515 liczników wodnych.
Albert Elwenspoek – jak już wspomniano – był również pomysłodawcą założenia w mieście kanalizacji. Do 1903 r. nieczystości miejskie wywożono w okolice Morlin. Ciekawy zbieg okoliczności – wszak i dzisiaj znajduje się tam oczyszczalnia ścieków.

Zarządzeniem władz miasta od przełomu lat 1893/94 nieczystości należało wywozić w zamkniętych kubłach. Zapewne ograniczało to zasięg i intensywność woni rozsiewanej przez XIX-wieczny wóz asenizacyjny, ale nie rozwiązywało problemu. Kłopoty skończyły się w 1904 r., wraz z oddaniem do użytku sieci kanalizacyjnej, która kosztowała około 400 tysięcy marek, była więc droższa od sieci wodociągowej. Oczyszczalnię ścieków zbudowano w Wałdowie nad Jeziorem Drwęckim, na wzniesieniu kryjącym relikty pradziejowego stanowiska obronnego. Przepompownia i filtrownia ścieków powstały przy obecnej ul. Stapińskiego – urządzenia te, zwracające uwagę wielokątnym budyneczkiem filtrowni, przykrytym stożkowatym dachem, pełnią swoją funkcję do dziś.

Z rejonem przepompowni wiąże się interesujące podanie lokalne. W zamierzchłych czasach okolice Jeziora Drwęckiego pustoszył straszliwy smok. Niszczył plony i stada zwierząt, ludzi nękał epidemiami i palił im domostwa. Rozgniewani kapłani pruscy zaklęli w końcu potwora i strącili go w bagna i rozlewiska Drwęcy przy ujściu do jeziora, dokładnie tam, gdzie powstała potem Ostróda. Smok był tak ogromny, że jego ogon znajdował się w okolicy starej przepompowni ścieków, a głowa koło dzisiejszego mostu na ul. Pułaskiego (inni twierdzili, że na zapleczu dzisiejszego kościoła św. Dominika Savio). Na cielsku zaklętego smoka wyrosła wyspa, a na wyspie zbudowano miasto. Podobno zdarzało się, że smok niepokojony przez ludzi miotał wodę na północne przedmieścia Ostródy, usiłując wyrwać się na wolność. Czary starych kapłanów były jednak zbyt mocne i smok w końcu uciszył się na dobre. Podobno po raz ostatni dał znać o sobie na początku XIX wieku.

Kiedy około 1898 r. zasypywano zabagnione południowe ramiona Drwęcy, z torfu wydobyto kompletny szkielet ponad dwumetrowego szczupaka, który trafił potem do zbiorów muzealnych w Kaiser Wilhelm Gymnasium (obecne Liceum Ogólnokształcące im. Jana Bażyńskiego). Niektórzy mieszkańcy Ostródy zdecydowanie twierdzili, że to nie są resztki ryby, tylko najprawdziwszy szkielet smoczego dziecka.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.